III miejsce w Allegro CUP

Przedostatni weekend lipca był niezwykle wietrzny i obfity w emocje, adrenalinę i czego tam jeszcze windsurferską dusza zapragnie. Od piątku do niedzieli ścigałam się w Chałupach w regatach z cyklu Pucharu Polski Allegro Cup. Pierwszy dzień zmagań przywitał nas przepięknym słońcem i idealnymi wprost warunkami. Z przyjemnością przepłynęłam trzy wyścigi, nawet nie myśląc o tabeli wyników. Ścigając się z na starcie wraz z chłopakami, którzy mając większe żagle z łatwością mogą zabrać
nieopatrznej dziewczynie cenne podmuchy wiatru, trzeba było zachowywać nieustanną czujność i nie dać się wyprowadzić z równowagi. Starałam się więc popełnić jak najmniej błędów, płynąc jak najdłużej na "czystym" wietrze i wykorzystywać wszelakie pomyłki innych zawodników. Słońce i wiatr tamtego dnia były mi bardzo przychylne i pozwoliły uplasować się na drugim miejscu. Kolejny dzień zapowiadał dużo mocniejszą prognozę wraz z nieprzyjemnym deszczem. Zapowiadanych ulew na całe szczęście nie
było, ale wiatr co gorsza również płatał nam figle. Rankiem przy przygotowywaniu sprzętu świszczące w uszach podmuchy skłoniły wszystkie dziewczyny do założenia mniejszych żagli. Na wodzie jednak przywitało nas "niesamowite" 5 węzłów, które zmusiło całą stawkę do "doczłapania" się na linię startu bez ślizgu i bez jakikolwiek chęci do ścigania. Załamane zaczęłyśmy się zastanawiać nas spłynięciem na brzeg i wymianą sprzętu. Nie chcąc jednak ryzykować, zostałyśmy i czekałyśmy na rozwój wydarzeń.
Na całe szczęście. Po chwili poczułyśmy, ze wiatru zaczyna przybywać, jakby ktoś nagle odkręcił "wiatrowy" kran. Po chwili została puszczona procedura startowa. W pierwszym wyścigu nasze żagle były trochę zbyt małe, ale w kolejnych prognoza nas nie zawiodła i ilość węzłów na wodzie rosła w oczach. Ostatni wyścig tego dnia był już nielada wyczynem, szczególnie na górnym znaku. W tabeli moja pozycja była niezmienna z przetasowaniami na innych stopniach podium. Przede mną znajdowała się Agnieszka
Pietrasik, a zaledwie punkt za mną Nina Szymczyk. Dwie, a może trzy godziny później obserwowałam jak część ekipy ściga się z slalomie. Niedziela przywitała nas bezchmurnym niebem i dosyć słabym wiatrem z w miarę obiecującą prognozą, która jednak przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Grupa dziewczyn, założywszy swoje duże zestawy, ruszyła na wodę by przekonać się już na miejscu, ze wieje... mocno. Coraz mocniej. Czasu na jakiekolwiek zmiany nie było. Zresztą wszystkie startowałyśmy z
podobnej nieuprzywilejowanej pozycji przeżaglowanego zawodnika. Jednakże ani moja deska, ani jej włascicielką nie lubią takiego układu i ciężko im się ze sobą w takich warunkach zgrać. Ten ostatni dzień regat zakończyłam więc mając na koncie dwa dobre i dwa dużo, dużo gorsze wyścigi. W efekcie zaliczyłam spadek na ostatni schodek podium. "Zdarza się"-pomyślałam, a mając w pamięci zmagania na wodzie trwające całe trzy, wietrzne dni, odbierałam nagrodę z nielada satysfakcją. Tabela przedstawiała
się następująco: 1.Agnieszka Pietrasik; 2.Nina Szymczyk; 3.Milena Rudzińska; 4.Joanna Henschke; 5.Katarzyna Kłopocińska. W stawce mężczyzn pierwsze miejsce zajął Hubert Mokrzycki, a za nim kolejno Filip Korczycki i Paweł Hlavaty. Podczas tego weekewndu nauczyłam się jednej bardzo ważnej rzeczy: Nie ufać prognozom! Nigdy nie wiadomo jak bardzo pogoda Cię zaskoczy :)
Milena Rudzińska














