logo
logo
logo
cien
 

Chorwacja 14.11.2010

Od naszego wyjazdu z Polski minęła już krótka chwila, uznaliśmy więc, że wypadało by coś napisać. Podróż mimo, że daleka minęła sprawnie, bez komplikacji i co najważniejsze bezpiecznie. Całą drogę trwały spekulacje na temat pogody, od przekroczenia granicy Chorwackiej patrzeliśmy z nadzieją na każdy termometr na autostradzie. Im dalej na południe, tym mniej chmur i tym więcej było radości na naszych twarzach 11, 12.4, 13, 14, 16oC – o !.

Na miejscu przywitał nas gospodarz Jerko - bardzo sympatyczny człowiek, zawsze uśmiechnięty i niesamowicie gościnny. Jesteśmy oczarowani.

Chorwacja 2010
Nasz apartament usytułowany jest bezpośrednio nad wodą. Sprzęt trzymamy w hangarku, motorówkę na bojce obok. Nasza jadalnia jest piętro pod pokojami. Wszystko więc jest w jednym miejscu i nie musimy marnować czasu na dojazdy, zejście na wodę zajmuje tyle co wyjście przed dom. Z naszego tarasu widać prawie cały akwen i przepiękną wyspę Korculę, która jest prawie na wyciągnięcie ręki. Koło apartamentu rosną palmy, a na drzewach mandarynki i granaty, którymi bezgranicznie możemy się częstować a mimo to Jerko przynosi nam codziennie dodatkowy koszyk owoców!

Chorwacja 2010
Grupa jest zachwycona - jak widzę ich takich radosnych to aż mi ciepło się robi na sercu. Pogoda na razie nam dopisuje, temperatura wody i powietrzą bardzo w porządku, wiatru odrobinę za mało, ale od jutra ma się to zmienić, dużo słońca i bezchmurne niebo, nie ma więc powodu do narzekania. Jest ok.

Mile jestem zaskoczony kwestią wyżywienia. Porcje są tak duże i obfite, że po prostu nie dajemy im rady. Do tego gospodarze przynoszą nam dokładki! Jak twierdzą niektórzy „łatwiej mnie ubrać niż wykarmić ” pomimo to, jak słyszę słowo dokładka to moje ciało mówi - NIEEE, dziękuję! Ilość jedzenia rozbiłem na większa liczbę posiłków a dla gospodarzy nie był to żaden problem - Super.

Chorwacja 2010
Ponieważ tutaj też dzień nie trwa wiecznie, trenujemy w godzinach 10 – 16:30, później o 17 mamy obiad i od 17:30 do 19:30, każdego dnia jest specjalnie wydzielony czas na naukę. Wieczorem się integrujemy, teoretyzujemy i omawiamy treningi.

Jest jeszcze jeden fakt, który zasługuje na szczególną uwagę - dziś po treningu podszedł do nas pan (99% niemiecki turysta). Zapytał, czy chcę od niego zdjęcia z porannego treningu. Powiedziałem, że bardzo chętnie a on wręczył mi płytkę CD podpisaną „trening Croatia 2010” – byliśmy w lekkim szoku, ale miło !

Chorwacja 2010
Na razie to chyba wszystko.. Poza silniejszym wiatrem, mamy jeszcze jedno małe marzenie - delfiny. Pozdrawiamy z miejsca, gdzie trenujemy i miejsca, gdzie każdy Polak chciałby się teraz teleportować.

 

Komentarze 

 
+1 #1 Jan Kowalski 2011-02-03 19:54
qwerty
Cytować
 

Dodaj komentarz


 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama